Mężczyzna, klęcząc na jednym kolanie, wycierał krew spływającą na twarz. Ciśnienie rozsadzało mu głowę.
- Już mówiłem, nic nie wiem.
- Twój ojciec kaznodzieja wiedział – odparła kobieta.
- I co z te..
Mężczyzna nie dokończył. Otrzymał potężny cios w kolbą. Leżąc twarzą przy ziemi, wypluł dwa zęby.
- To nie ma sensu – skwitował bez emocji mężczyzna w czapeczce
baseballowej stojący za kobietą. – Nie raportujemy jeszcze, szukamy
dalej.
Kobieta zagryzła wargi i wycelowała w rannego.
- Nie wolno nam – usłyszała od kolegi.
- Skurwysyny. Zabili naszych, sam widziałeś. Mam argument, David.
Mężczyzna w czapeczce baseballowej jedynie przymknął oczy i głęboko
odetchnął. Rozejrzał się wokół, odwrócił i odszedł, zostawiając w tyle
kobietę i rannego.
Wyciągnął papierosa. Krzesiwo dociskające kamień starej Zippo jednak nie zagłuszyło wystrzału.
Tak, bracia i siostry - oto nadszedł kres kampanii, a Bohaterowie w końcu odkryją (hue hue) tajemnicę Orbitala.
Poniżej streszczenie sesji. Była świetna.
Bohaterowie ujrzeli kościół niecałe 300 metrów przed sobą. Zaczęło coraz mocniej padać, a powietrze zdawało się być coraz to duszniejsze. Przed kościołem zauważyli znak, na którym widniał napis: Zawróć, gdyż rozerwą cię moce piekielne! W rogu tablicy ostrzegawczej dojrzeli również niewielki rysunek ładunku wybuchowego, którego Chris niestety nie rozpoznał. Krótka narada i cała trójka ostrożnie ruszyła przez, jak się okazało, pole minowe. Wchodząc do kościoła zauważyli nad ołtarzem dwie lufy niemałej broni maszynowej, które momentalnie ich namierzyły i podążały za ruchami bohaterów. Przed ołtarzem stał ksiądz odmawiający modlitwę nad niemowlakiem, zawiniętym w poniszczony materiał. Obok płaczącego z bólu dziecka stała modląc się jego matka, ciotka oraz kilkuletnia siostra. Ojciec Williams wyjaśnił, że od momentu, gdy Tiffany przejął rządy w mieście, medykamentów, żywności i wody pitnej dla najuboższych praktycznie nie ma, więc ludność przychodzi do domu bożego, jak do ostatniej nadziei. Josh momentalnie wspomniał o tym, że Cleaner jest medykiem i że ‘chętnie’ pomoże. Łowca Maszyn w tym czasie lustrował otoczenie, mając baczność zwłaszcza na wciąż wycelowane w nich lufy. Bruno zabrał się do analizy dolegliwości dziecka, podając mu niewielką dawkę Painkillera, po czym spojrzał na dwie ropiejące rany na wewnętrznej stronie ud, spowodowane latającym robactwem, które pokuło niemowlę. Postanowił je wyciąć. Z pierwszą nie było problemu – poszło gładko: samo nacięcie, jak i oczyszczenie i zabandażowanie rany. Pry drugiej nie poszło tak dobrze: Cleaner zaciął się, a na ranę poleciała brunatno-zielona breja ropniaka. Kiedy skończył, ponownie przyjrzał się dziecku – zauważył niebieskie plamki wokół źrenicy na zżółkłych białkach – Bruno wiedział doskonale, co to oznaczało: niezwykle silnie zaraźliwa mutacja. Chemik powstrzymał się przed strzałem niemowlęciu w głowę, po czym momentalnie wyjął nóż i odciął sobie zakażony palec. Wszyscy oniemieli, a Cleaner zemdlał.
Matka podziękowała i ruszyła w stronę wyjścia, jednakże nie opuściła domu bożego – cała czwórka z zimną krwią został zabita, a okopujący się nad ołtarzem obrońcy z bronią maszynową runęli w dół. Precyzyjny rzut granatem zabił ich na miejscu, a odłamek kamienia zgniótł dłoń chemika, co spowodowało odzyskanie świadomości medyka. Byli to ludzie Tiffani’ego, którzy zażądali wydania Cleanera. Rozpętała się walka, którą przegrali gangsterzy, a ojciec Williams zażądał wyjaśnień. Zdziwił się na wiadomość o Orbitalu i przyznał, iż po ołtarzem znajduje się jedynie mogiła zasłużonych Kaznodziei Nowej Ery rejonu Missisipi. Bohaterowie chcieli tam wejść, jednak ojciec Williams oznajmił, że trzeba być godnym. Zapytał Josha, czy zna Biblię, dopytując się o dwa istotne cytaty: o miłości i o pokoju. Garrett poradził sobie, a ojciec Williams wskazał drogę pod ołtarz.
Było to pomieszczenie 20x20 metrów, wykopane w ziemi, do którego prowadziła ponad trzy metrowa drabina. Pięć usypanych mogił, z nazwiskami pochowanych, zapisanymi na deseczkach, leżało pod jedną ze scian: - M..tin Pilitovsky, - .arret - K. Ciołkowski - Bezimienny - Jess Healer Gdzieniegdzie brakowało liter. Poznali niektóre nazwiska, a zwłaszcza ‘arret’ zaintrygowało Josha. Bohaterowie zaczęli główkować, jednak nic nie przychodziło im do głowy, toteż postanowili rozkopać mogiły. W tej z ‘arret’ znaleźli kawałek starego kapelusza, niezwykle podobnego do ojca Josha. Kaznodzieja był niezwykle zdumiony i nie dowierzał, że morderca jego matki mógł podążyć drogą wiary. Dopiero pod mogiłą K. Ciołkowskiego znaleźli niewielki właz prowadzący w dół, zabezpieczony kodem. W tym samym momencie rozległ się strzał, a do środka wpadł martwy ojciec Williams. Bohaterowie usłyszeli nazwisko Chrisa oraz nazwę: Ołowiane Skrzydło. Była to najbardziej zakamuflowana jednostka wywiadowcza Posterunku – chluba i ostatnia nadzieja – każdy żołnierz miał obowiązek wykonywać ich polecenia. Żołnierze oznajmili, że Chris doprowadził Ołowiane Skrzydło do tego miejsca dzięki lokalizatorowi zamontowanemu w jego mechanicznej nodze. Pogratulowali świetnego wykorzystania Josha i Cleanera w celu wykonania zadania, by po chwili zażądali pozbycia się świadków – Chris miał zabić swoich towarzyszy. Wspomnieli również, że znają kod. Zabójca Maszyn wyciągnął pistolet, odwrócił się i wymierzył w Josha. Po chwili momentalnie skierował broń w stronę żołnierza Posterunku i wystrzelił. Padły strzały – jeden z Ołowianego Skrzydła zginał, a Chris został ranny. Drugi pozostający przy życiu żołnierz Ołowianego Skrzydła nie chciał zdradzić kodu, jednak po chwili złamał się i podał ciąg liczb. Bohaterowie wpisali kod: 23102012 i otworzyli właz – małe pomieszczenie, w którym pracowała maszyna była wypełniona fetorem śmierci – obok krzesła leżał trup. Po oględzinach okazało się, że to radio nadawcze, które, zasilane w miejscu niewidocznym dla bohaterów, cały czas nadawało sygnał. Trupem była kobieta, która nie żyła już ponad kilkadziesiąt lat. Bohaterowie zorientowali się, że puszczany jest sygnał, który słyszeli na pustyni mówiący o kłamstwie Orbitala. W ustach truchła zauważyli świstek – był to kawałek amerykańskiej flagi, na której wypisano: Same kłamstwa! Drużyna zaczęła dyskutować i w końcu postanowiła, że zniszczy stację nadawczą, a komunikat, który zmieniał częstotliwość i zasięg nadawania, miał ucichnąć na zawsze. Chris przygotował ląt ze spirytusu i prochu i na koniec chwycił za mikrofon, mówiąc:
„Tu Orbital – wszystko będzie dobrze”.
Następnie wydostali się na powierzchnie, wcześniej podpalając ścieżkę z alkoholu i prochu, która wybuchła po chwili, zasypując mogiły.
Cała trójka wyszła z kościoła, ruszając w stronę zachodzącego słońca.
Tym razem wpis nie traktujący o Neuroshimie, a o projekcie:
- który jest na witrynie, której adminuję,
- którego jestem mniejszą częścią autorską.
KRONIKA
To retroklon D&D - proste, szybkie przygotowanie do gry, szybka i prosta rozgrywka. Napisana prostym i przejrzystym językiem - dla tych, co stawiają pierwsze kroki w RPGach. Jest to również system, który posiada ogromne możliwości modyfikacji, więc i starszy wyjadacze znajdują w niej coś dla siebie.
D&D zna każdy, nie tylko fan papierowego RPG - Baldur's Gate? NWN? Świątynia Pierwotnego Zła? - chyba każdy w nas grał w powyższe.
KRONIKA przenosi to na papierowe RPG.
Początkowo miałem jedynie wspomóc projekt: podsunąłem pomysły na lokacje, wspomniałem, by przydał się bestiariusz. Niestety, Kronika mi się spodobała i zaangażowałem się bardziej.
Ujrzałem w niej starego, dobrego fantaziaka bez udziwnień D&D. Ba, nawet nie chciało mi się grzebać w trzewiach D&D, by te udziwnienia modyfikować itd.
KRONIKA to klon/kopia D&D? Tak, z założenia tak. To świetne narzędzie do kreacji tego, co chcemy. Własny świat, modyfikacje zasad - cholernie o to tutaj łatwo.
I dlatego postanowiłem stworzyć swój setting i poprowadzić KRONIKĘ we wrześniu.
Jutro kończę Neuroshimę - w końcu nadszedł czas na finał.
Potem w wakacje odpoczynek od czynnego MGowania i przygotowania do KRONIKI - pomysłów mam multum.
Na uwagę zasługują rewelacyjne, autorskie ilustracje GunarDANa, które upiększyły podręcznik.
Ósma sesja odbyła się ok. 3,5 miesiąca temu. Sprawy zdrowotno-życiowe zmusiły mnie do takiej przerwy. Obiecałem i sobie i chłopakom, że na pewno skończymy kampanię. 13tego czerwca poleciała dziewiąta, przedostatnia sesja, o tytule:
(Nie)Święte Miasto - I Akcja!
Nie ukrywam, że trochę się bałem, że nie ogarnę, jednak udało się: jedynie kwestie walki (a raczej mechaniki) nadszarpnęły świetną rozgrywkę. Był klimat, było ciężko i był niesamowty, wręcz epicki, jak na Neuro, wyczyn drużynowego kaznodziei. Konflikt między Joshem a Brunem wszedł w nowy etap, nadając smaczek roleplay'owy.
Na sesji dokonałem małego eksperymentu - Gracze odegrali scenkę, wcielając się w role teatralne - na samym końcu wpisu, niespodzianka :)
Bohaterowie opuścili Wasteland City. Po około roku pobytu w miasteczku, które, głównie dzięki nim, rozrosło się w szybkim tempie (ekonomicznie, w kwestii bezpieczeństwa), wyruszyli do Saint Louis w poszukiwaniu Alessandro, osoby, która może znać tajemnicą Orbitala.
Przez zupełny przypadek, przy budowaniu zabezpieczeń, Chris zahaczył o wystający kawałek metalu, a oczom niektórym mieszkańcom ukazała się jego mechaniczna noga. Wastelandczycy stracili do niego zaufanie, a on sam stał się wyrzutkiem, pomimo zapewnienia solidnej ochrony osadzie. Cleaner kompletnie odpuścił sprawę zarządzania miasteczkiem i zajął się, oficjalnie, produkcją leków. Tę sytuację skrzętnie wykorzystał Jacob, mutant, który został wybrany przez mieszkańców na Zarządcę. Swoją drogą zaczął manipulować faktami w taki sposób, że ludzie wręcz bali się Cleanera. Joshua skupił się na budowie sierocińca, oraz odprawianiu codziennych mszy świętych. Krocząc ścieżką Boga, zupełnie nie zauważył, jak Betty, kucharka, nieznacznie dawała mu ‘ miłosne sygnały’. Nieszczęśliwie zakochana w księdzu kobieta nie wytrzymała – popełniła samobójstwo, wypisując na ścianie krwią z podciętych żył: Kocham Cię.
W ponurych humorach wjechali do Saint Louis. Już na początku przywitał ich ogromny billboard, z wypisanym sprayem hasłem: Jest zbrodnia, więc jest i kara. Po chwili zorientowali się, że wiszą tam dwie głowy, w tym jedna należąca do osoby, którą doskonali znali: do Clipa. Cleaner zdjął mu gogle, odlał się na pod znakiem, a Josh odmówił krótką modlitwę. Kawałek dalej zauważyli, jak cztery osoby kopią dwie, które, tarzając się na ziemi, starając się bronić. Byli to bojówkarze na rzecz oczyszczenia miasta z mutantów – Cleaner poznał ich po żółtej szarfie na ramieniu. Nie zastanawiając się za wiele, zaczął biec w kierunku atakujących, otwierając ogień. Rozpoznał jednego z mutantów atakujących bojówkarzy – to był jego przyjaciel ze starych lat, Steve Works. Chemik nie zastanawiał się za dużo, nie reagując na słowa dawnego przyjaciela – rozegrała się walka, którą wygrali Bohaterowie. Pomagając jedynemu ocalałemu bojówkarzowi, ruszyli w centrum miasta dowiadując się, że szukany przez nich Alessandro, zwany teraz Tarantinem, przesiaduje w knajpie o nazwie „Klasyka”. Przed barem wisiał plakat, informujący o wyznaczeniu nagrody za głowę Cleanera. Krótka charakteryzacja chemika pozwoliła na spokojniejsze wejście do środka.
Po wejściu do podziemnego pubu, w których rozbrzmiewał jazz, bohaterowie dowiedzieli się, że Tarantino jest bardzo wkurzony i że siedzi w swojej sali, za drzwiami obok baru. Jednak żeby tam wejść, należy porozmawiać ze ślicznotką Betty, którą ochrania dwóch potężnych, czarnoskórych ochroniarzy. Okazuje się, że na krzesełku siedzi mała dziewczynka, przykryta kocem, która dziwnie mówi, urywając słowa i zdania. Poprosiła o bajkę, którą opowiedzieć mieli bohaterowie. W końcu ślicznotka ich puściła, ukazując swoją zmutowana i przerażająca twarz.
Druga sala, która przypominała teatralną, była nieomal pusta – siedział w niej jedynie jeden mężczyzna, załamując ręce. Okazało się, że Tarantino jest reżyserem sztuk teatralnych i właśnie trzech aktorów opuściło Saint Louis, zostawiając sztukę w rozsypce. Bohaterowie zawarli układ z Alessandro – zagrają w sztuce pod warunkiem, że ten powie im o Orbitalu. Reżyser zgodził się, a Bohaterowie odegrali krótką scenę. Po zakończeniu próby Bohaterowie nie uzyskali szukanych informacji – to środka wparowało kilku uzbrojonych mężczyzn, ubranych w skóry – byli to ludzie Tiffanie’go – gangstera z Saint Louis, któremu podpadł Cleaner. Sprawa była prosta – chcieli jego głowę. Rozegrała się walka, którą wygrali Bohaterowie, jednak nie obeszło się bez ran. Po chwili kolejna fala przeciwników wkroczyła do Sali prób, jednakże błyskawicznie trzech z nich padło na posadzkę, wykrwawiając się – ślicznotka Betty powgryzała się w ich szyje, jednak czwarty z gangsterów odstrzelił jej głowę. Po zabiciu ostatniego, Tarantino rozpłakał się, wskazując na Cleanera, którego obwiniał za zabicie ślicznotki. Powiedział jednak, że tajemnicę Orbitala skrywa ołtarz w starym kościele na Hill Street.
Gracze postanowili jak najszybciej opuścić Klasykę i udać się pod wskazane miejsce. Niestety, na placu przed pubem rozgrywała się istna wojna pomiędzy gangiem Tiffani’ego, a mutantami. Chris rozejrzał się i zauważył dwie drogi, którymi mogli przemknąć, nie zwracając na siebie uwagi. Snajper ruszył przodem, za nim chemik, jednak kaznodzieja miał zgoła zupełnie inny plan. W strugach ciężkiego deszczu, w oparach walki stanął i powiedział, wznosząc Biblię: Przestańcie, w imię Pana! Walczący początkowo się zdziwili, że w środku jednej z największych potyczek w Saint Louis po wojnie, samotny klecha każe im przestać. Mało tego – zwrócił ich uwagę na słowa, które wypowiadał, tchnięty boskim błogosławieństwem, przemawiając do walczących. Udało się! Nikt nie posłał mu kulki w łeb, a gangsterzy zwyczajnie opuścili plac!
Idąc drogą prowadzącą na Hill Street, Bohaterowie kroczyli wśród ruin, które z metra na metr zawężały drogę. Chris rozpoznał, ze jest to celowe i nakazał czujność. Około 300 metrów przed nimi, pod chmurami wisiał krzyż – wieża kościoła na Hill Street. Jednakże musieli jeszcze przejść przez bramę, w której ktoś stał. Słysząc dziwne odgłosy, podeszli. Okazało się, że samozwańczy strażnik bramy prosi o swoiste myto – gambel. Josh i Chris oddali mu pistolety zabrane pokonanym gangsterom. A Cleaner jak zwykle postąpił na przekór – zaczął zastraszać strażnika bramy, wręcz obrażając go, wyciągając swoje niezbyt duże przyrodzenie, każąc je ssać. Ten miał dosyć i momentalnie pojawiło się kilku jego kolegów, którzy zaatakowali drużynę. Mutanci-wampiry zostali dość szybko pokonani, a bohaterowie ruszyli w stronę kościoła, by raz na zawsze poznać tajemnicę Orbitala.
Steve Works
Strażnik bramy
Ślicznotka Betty
________
Tak, byłem przekonany, że Josh zginie. Obawiałem się, co zrobić z ostatnią sesją, jednak, nauczony wcześniejszymi błędami, dałem minimalną szansę. CJ rzucił dwa razy pod rząd na cholernym farcie - niesamowite! Potem rewelacyjnie odegrał scenkę - to było epickie, szalone, świetne roleplay'owe, z jajem. Nic, tylko podziwiać i brac przykład. Brawo!
Sir Acid, grający Chrisa: powinien być aktorem, nie informatykiem - genialnie zagrał Szybkiego w przedstawieniu :) Zresztą,, podobnie było z Hibernatusem.
Trx, drużynowy "**uj Wam wszystkim w **pę": Idzie przez fabułę swoją drogą, mając gdzieś otoczenie - świetne wczucie się w postać, jednak ma przez to coraz większe problemy :) Tzn ma problem, że jak widzi mutanta, to nie myśli, tylko działa.
Poniżej filmik z seseji, a dokładnie kilkadziesiąt sekund ze scenki teatralnej. Spontanicznie chwyciłem za telefon, a że oświetlenie było marne, to i taka jakość. UWAGA: reżyser (moja skromna osoba) klnie!